|
|
Bez twoich ust
na prostej drodze
gubię się
Idąc wprost przed siebie
co jakiś czas
cofam się
U twoich stóp mogę
czołgać się
Tylko pokaż mi horyzont
Zainspirowane filmem "Lalki"
|
| -------------------------------
|
Twoje dłonie -
woda dla mego ciała
Trzymana z daleka
każdego wieczoru
kruszę się
schnę
|
| -------------------------------
|
|
| -------------------------------
|
Przesiąkam Twoim zapachem
Przeciekasz mi przez skórę
Z każdą nocą
Więcej Ciebie we mnie
W środku już nie-ja
|
| -------------------------------
|
Za Tobą tęsknić zaczynam
zaraz gdy zamykasz drzwi
Dotykam linii ust
pocałowanych na pożegnanie
Pieszczę ślad dłoni na oparciu fotela
Pościel pełna zapachu Twego ciała
Książka nie odłożona na półkę
Kubek jeszcze ciepły od Twych rąk
Szepczą - wróć
|
| -------------------------------
|
Któregoś dnia
wejdę w Ciebie
założę Twą skórę jak ubranie
wsunę dłoń w rękę
stopy umieszczę w za dużych butach
Będę w środku
a Ty nawet nie poczujesz
że nasze serca
komora przy komorze
pompują krew w tym samym rytmie
Jeden śmiech
Jeden ból
Jedno szczęście
|
| -------------------------------
|
patrzę na ciebie
okiem mojej tęsknoty
która była
gdy ciebie
nie
patrzę na ciebie
okiem mojej tęsknoty
która będzie
gdy za chwilę
ciebie
znowu nie
|
| -------------------------------
|

|
| -------------------------------
|
Dłonie są dziwnym obiektem
Dłonie są obiektem
indywidualnym
Za dnia lekko onieśmielone
trzymają drzwi
kasują bilet
podnoszą kartkę
Pasmem ścięgien
mocno przytwierdzone
do planety materialnej
Nocą dłonie
nagle wyzwolone
zapadają się głęboko
w ciepło mojej skóry
Nie wiem gdzie
kończysz się Ty
Nie wiem gdzie
zaczynam się ja
Nasze dłonie w ciszy nocy
są obiektem
nieprzewidywalnym
|
| -------------------------------
|
Owijasz niebo
wokół swoich palców
pomiędzy moimi włosami zostają
całe konstelacje gwiazd
|
| -------------------------------
|
Kiedy zasypiasz
w głębiach pościeli
na wyciągnięcie ręki
zamykam oddech
w szkatułce nocy
wsłuchując się
w balladę twego ciała
Krok za krokiem
ku mojemu łóżku
skradają się
złe przeczucia
Jeszcze nie odkryłam
pełni twojej obecności
nie umiałabym znieść
teatru kolejnego z rozstań
Chłód podłogi wtacza się
w zagłębienie stopy
Lekko tańczę
wokół kręgu łóżka
w pradawnym zwyczaju
zaklinania mrocznych bogów
Wznoszę w górę ręce
w drżącym geście prośby
o kolejny dzień miłości
jeszcze jeden okruch
naszej ciepłej intymności
Wiatr powoli burzy gładkość
rozpuszczonych włosów
Brzeg sukni przesiąka
leżącą na trawie rosą
Trzęsie się filar nieba
i grzmią nocy żywioły
Gładzę zmarzniętą dłonią
wiotki księżyca promień
Uciszam rozedrgane stopy
czekając na pierwsze dźwięki
zbliżającego się brzasku
Zamknięty już rytuał
odganiania cieni
od wątłego jeszcze
zamglonego związku
|
| -------------------------------
|
Dotknąłeś ustami róży
Róża czym prędzej
schowała swe kolce
|
| -------------------------------
|
Dotykam twego ciała
moje włosy płoną
ugaś swymi dłońmi
niebezpieczny żar
|
| -------------------------------
|
Za mną będziesz szedł
za mną będziesz biegł
myląc ciągle krok
z tyłu tylko mrok
Ze mną będziesz biegł
ze mną będziesz szedł
aż po słońca kres
we mnie znajdziesz brzeg
|
| |
|
|