Zamieszkał ze mną pająk
Przez pierwszy tydzień
patrzyłam na niego nieufnie
Pojawił się nieproszony
zadomowił w mojej łazience
każdego ranka wychodził
na długi spacer po pokoju
Po kilku dniach namysłu
pozwoliłam mu jednak żyć
Powoli uczymy się
swoich małych przyzwyczajeń
Pająk wchodzi do miski
kiedy chcę wziąć prysznic
Nie robię prania
w czasie jego odpoczynku
Czasem razem
oglądamy wieczorem film
i jemy kolację przy świecach
Przestaliśmy być samotni
|
| -------------------------------
|
Boli mnie moja twarz
uwiera coraz bardziej
Siedząc przed lustrem
dotykam jej palcami
Jest obca
jest zła
Może już niedługo
odważę się
zagłębić w niej paznokcie
Powoli
ściągnę ją palcami
Szarą - wyrzucę do śmieci
Czekając
aż odrośnie nowa
otulę się włosami
|
| -------------------------------
|
|
| -------------------------------
|
Usta nie całowane
schną z samotności
każdego ranka
powoli spada
kolejna sucha warstwa
Czerwień coraz bledsza
cisza coraz głębsza
|
| -------------------------------
|
Niesione przez wiatr włosy
zaszeleściły i upadły na ziemię,
tuż obok leżących tam oczu
Podmuch z południa podarował
dyskretnie zdziwione usta
Skała wygięła się,
z bólem formując ciało
A kiedy pocałowało mnie niebo
ożyłam
Podniosłam się z lodowatej ziemi
i poszłam
szukając ciepła
Wędrowałam
dalej i dalej,
niestrudzenie wyrywałam przestrzeń
Nieznanemu
I nigdzie nie spotkałam
człowieka
Oszukana
pobiegłam nad przepaść,
spadałam,
rozsypując się w powietrzu
na części
Moje oczy upadły na trawę,
ugiętą pod tysiącem
włosów ust i oczu
Ale już nie widziały
|
| -------------------------------
|
Nie ufaj kobietom
w czerwonych sukienkach
Przykrywają kolorem
bezmiar samotności
Rzucają wyzwanie
błahemu życiu
Każdej nocy płaczą
|
| -------------------------------
|

|
| -------------------------------
|
Moja nocna koszulka
jest coraz luźniejsza
a łóżko jakby większe
Czasem wydaje mi się
że powoli znikam
zapadam się w przestrzeń
Kształt ciała kreślą inne dłonie
Drugie usta wargom dodają słodkości
Cztery ściany domu cztery ręce tworzą
Połowa świata tęskni do całości
|
| -------------------------------
|
Stoję z pochyloną głową
sceny wolno mnie mijają
starannie obchodzą bokiem
Mówię niewyraźnie
Potykam się o fakty
O związkach czasem myślę
Jestem tylko
obcobrzmiącym głosem
w słuchawce
|
| |
| -------------------------------
|
Poruszamy się naszymi drogami
samotni
Ja, która kochałam Ciebie
Ty, który kochałeś ją
Ona, która nie kochała
Spotkaliśmy się nie wtedy
nie we właściwym czasie
nie tak jak trzeba
zbyt szybko i za wcześnie
Gwiazdy nie pojawiły się we właściwym miejscu
nie zawiał pomyślny wiatr
wszystko poszło nie tak
|
| -------------------------------
|
Przestrzeń życiowa:
wolność myśli,
głębia możliwości,
nieprzerwany strumień osiągnięć
Tereny jeszcze nie odkryte
miasta nie odwiedzone
drogi które ciągle przed nami
Wszystko, co może się zdarzyć
Bezkresny przedmiot westchnień,
usprawiedliwień, żądań, kłótni,
rozmów o trzeciej w nocy,
argument nie do obalenia
Przestrzeń ma to do siebie
że rozwija się bez przeszkód
w obojętny bezmiar
W pewną bezsenną noc
albo w słoneczny ranek
uderzy z całą mocą
bez tej jednej osoby obok
|
| -------------------------------
|
Naga poraniona Wenus
Katastrofy mijają
uciszają się wichury uczuć
po sztormie przychodzi czas ciszy
Byle tylko przetrwać
wtedy gdy woda do oczu się wciska
i ciągły jęk szamoce się w uszach
Uczepić się wtedy siebie
z całej siły
jak rozbitek
by w końcu wyjść na brzeg
Naga poraniona Wenus
|