Agnieszka Pietryja - wiersze Agnieszka Pietryja - wiersze Agnieszka Pietryja - wiersze
 
   
 
 
 
 
 

Wiersze // Mijanie

e-mail
 


Wkładam dłonie między włosy
Tam, gdzie wczoraj mieszkały Twoje palce
Powoli rozchylam uda
Drżące z onieśmielenia
Ucho nadstawiam bo
Może szepniesz do niego dwa słowa

Tonąc w pościeli bezmiarze
W dal wysyłam krzyk
Syreni śpiew


-------------------------------


Odkąd odszedłeś
dłużej biorę prysznic
Zmywam Twój zapach z włosów
ze skóry szczotką zdzieram dotyk
Już prawie krwawi
I wodą nasiąkam
wodą wypełniam brakującą część


-------------------------------


Chlusnąłeś mi sobą
prosto w oczy
i teraz dzień po dniu
wyciekasz


-------------------------------


wiersze, poezja

-------------------------------


Twoje odejście zasiało
małe ziarno w moim wnętrzu
Dzień za dniem czułam
jak rośnie i szczelnie
wypełnia całe ciało

Za dziewięć miesięcy
napiszę historię
o tym, jak rodził się płacz


-------------------------------


Zasypuję wrażeniami
świeże rany po Tobie
Nie pomaga
- palą mocniej

Zaciskam oczy
nie widzę już nic
Rząd rzęs moczą wolno
niepokorne łzy

Zagłuszam hałasem
szarą ciszę po Tobie
Nie pomaga
- krzyczy głośniej

Zaciskam usta
nie mówię już nic
z kącików ust płynie wolno    
ciepły strumyczek krwi


-------------------------------


Stoję przy szybie
patrzę w ciemność
Stoisz przy szybie
patrzysz w jasność
Dotykamy się palcami


-------------------------------


wiersze, poezja

-------------------------------


To nie miałam być ja
Nie moja skóra
Nie moje ręce
Nie mój dotyk
To nie miałam być ja

Jestem silną kobietą
Pusta w środku
Chodzę, mówię, robię
Uśmiecham się

Płaczę tylko co dwa dni


-------------------------------


Odarłeś kwiaty z kolorów
Zwinąłeś tęczę
i wepchnąłeś ją do torby
Odchodziłeś
Było zimno
Mój Ogród umierał
Odchodziłeś
Ziemia zamieniła się
w grudki lodu
Przygnał wiatr samotnik
Podszedłeś do bramy
Ogród przestał oddychać
Wyciągnęłam rękę
Niebo bladło
Odchodziłeś

Zaskrzypiała furtka
Wszystkie gwiazdy zachwiały się
I spadły
Odszedłeś

Stopy przymarzły do ziemi
Krew zasnęła
Śnieg otulił ramiona
Stałam
Byłam lodem
Stałam

Czekając na słońce


-------------------------------


W szeregu podobnych dni
nie pozwalam odejść
cieniowi uczucia

Czepiam się miłości
wgryzam w nią zębami
ostrym bólem
ranię sobie palce

Krew
nie ma koloru
samotnej codzienności


-------------------------------


wiersze, poezja

-------------------------------


Świat nie zawsze nas otacza
Nie zawsze idziemy
za rękę ze światem
Świat czasem się odwraca
i rusza w swoją stronę
i można tylko patrzeć
na znikający punkt

Cały mój świat
          - Ty
Odszedłeś


-------------------------------


Coraz częściej widzę
obojętność w Twoich oczach
nawet wtedy kiedy są zamknięte
Z niepokojem dotykam ciała
ciało nieużywane zanika
i wcieram sztuczny zapach w skórę
która do niedawna
ciągle pachniała Tobą

Otulona szczelnie
gęstą siecią samotności
przyczaję się pewnej nocy
za parawanem wspomnień
z ostrym nożem w ręce
wsłuchana w kroki
nadchodzące z oddali


-------------------------------


Nie mogę już na ciebie patrzeć
twój widok rani moje oczy
zdziera białko, gasi kolor
i jeszcze te nieznośne łzy
solą rozdrażniają rany

Zasłaniam oczy dłońmi
owijam je szmatami
Zamykam wszystkie okna
zabijam je deskami
W kącie starej szafy
chowam się za ubraniami
Wstrzymując szybki oddech
tulę się do zimnej ściany


 
 


Już od tak dawna
grasz na strunach moich włosów
Delikatnie wydobywasz
srebrne dźwięki
codziennością przysypane

Śpiew i szept
śmiech i łzy

Ostatnio łzy
już tylko łzy


-------------------------------


Dzisiejszy wieczór jest ważny
Tego wieczoru napisałam dla Ciebie
pożegnalny wiersz

Przestałam wierzyć
że mnie kiedyś pokochasz

Powoli wracam do pustki po Tobie
Zacieram wszystkie ślady
Czyszczę przedmioty,
których dotknąłeś
Zmywam odciski palców
- nie mogłabym z nimi z nimi żyć

Jutrzejszy dzień będzie ważny
Tego dnia zrobię sobie tatuaż
Odtąd on na zawsze ze mną


-------------------------------


Zamiast Twoich ust
będzie mnie całować szminka
Zamiast Twoich palców
wygładzi skórę wiatr
Włosami oplotę ramiona
Poezją wypełnię wnętrze
Ramię w ramię ze słońcem
Pójdę oglądać świat


-------------------------------


Coraz większym chłodem wieje
od Twoich odwróconych pleców
Marznę każdej nocy
mam przecież taką cienką skórę
Pewnego dnia obudzisz się samotny
przy Królowej Śniegu


-------------------------------


wiersze, poezja

-------------------------------


Przestałam wychodzić na ulicę
Mogłabym zobaczyć ciebie

Moje ciało krzyknęło
kiedy wczoraj dostrzegłam
twój profil z inną kobietą

I ulga słodka -
to nie twoje oczy
Jeszcze tym razem
to nie ty

Szukam ciebie
w kinie
w parku
na chodniku

Nie chcę spotkać ciebie
w kinie
w parku
na chodniku

Odejdę od ciebie

Życie bez ciebie
jest łatwiejsze
niż zazdrość o ciebie


-------------------------------


Słowa
kamieniem upadły
na moje stopy
że to nie miłość
że to błąd
że przepraszasz
Zbiegłeś ze schodów
jak ćma rozbiłam się
o zatrzaskiwane drzwi


-------------------------------


Wyrzeźbiłeś mnie uczuciem
jak nożem
Jednego dnia rękę
drugiego dnia brzuch
trzeciego dnia usta


Na podłodze został
kawałek odciętego serca


-------------------------------


wiersze, poezja

-------------------------------


A kiedy już pozwolimy
aby blask gwiazd całkiem
przeciekł nam przez dłonie
odwrócimy się plecami
obojętni, zamyśleni
i pójdziemy w swoją stronę
omamieni marzeniami
szukać celu w samotności
który wsiąka pod stopami
dwojga co się obawiali
choć na chwilę złączyć dłonie
i przytrzymać nieba garść


-------------------------------


Pochylasz mnie do przodu
obejmujesz w talii
w bramie twoich dłoni
pierwszy krok jest łatwy

Pochylasz mnie do przodu
zginasz mocniej w talii
w twardej rąk obręczy
z ziemią trudno walczyć


-------------------------------


Gdybym umiała
rozciągnąć się
jakbym była z gumy
wyciągnęłabym do ciebie
wydłużone ręce
pokonując dzielącą nas
coraz większą przestrzeń


-------------------------------

Odeszły już dni
kiedy w Twoich oczach
najpełniej widziałam siebie

Ostatnio wspólne zdjęcia
spadają ze ścian
pęka kruchy stół

Jeszcze widać nasze odbicia
zbliżone w zaśniedziałym lustrze

Mówiłeś że zawsze za mną będziesz stać
tylko czemu teraz stoisz tak daleko


-------------------------------




Tam gdzie mnie dotknąłeś
Nadal czuję chłód
Twoje ręce od dawna już
zimne są jak lód



-------------------------------
Opowieści są nietrwałe
Ścierają się w kolizji dni
usychają włożone pomiędzy godziny
nikną z nadchodzącym brzaskiem

Są domy z których powoli odchodzą historie,
po cichu, bez pożegnań,
zamierają w pół słowa, gasną

W przeczuciu nadchodzącej straty
ona szyje czerwone zasłony
zamyka drzwi, zakrywa okna

Cisza coraz gęstsza ściele się po dywanie
wciska w szpary między deskami
zasnuwa szarym nalotem lustro

Ona łamie paznokcie
szorując znikające podłogi
Na stole stawia czerwone maki

Coraz mniej wyraźna jego postać
na rodzinnym zdjęciu
Twarz rozmywa się, blaknie odcień skóry

Ona kupuje czerwone buty
z wysokimi obcasami

Pewnego dnia
szklanka wypadnie z ogłuszonej ręki
szkło rozbiegnie się po podłodze
Nie będzie słychać trzasku

Po wspólnej historii
zostaną tylko nikłe ślady:
na deskach szkło i krwi trzy barwne plamy




  do góry  
« wsteczdalej »
 
 
Ma de by BLUEBELL