|
|
Już od tak dawna
grasz na strunach moich włosów
Delikatnie wydobywasz
srebrne dźwięki
codziennością przysypane
Śpiew i szept
śmiech i łzy
Ostatnio łzy
już tylko łzy
|
| -------------------------------
|
Dzisiejszy wieczór jest ważny
Tego wieczoru napisałam dla Ciebie
pożegnalny wiersz
Przestałam wierzyć
że mnie kiedyś pokochasz
Powoli wracam do pustki po Tobie
Zacieram wszystkie ślady
Czyszczę przedmioty,
których dotknąłeś
Zmywam odciski palców
- nie mogłabym z nimi z nimi żyć
Jutrzejszy dzień będzie ważny
Tego dnia zrobię sobie tatuaż
Odtąd on na zawsze ze mną
|
| -------------------------------
|
Zamiast Twoich ust
będzie mnie całować szminka
Zamiast Twoich palców
wygładzi skórę wiatr
Włosami oplotę ramiona
Poezją wypełnię wnętrze
Ramię w ramię ze słońcem
Pójdę oglądać świat
|
| -------------------------------
|
Coraz większym chłodem wieje
od Twoich odwróconych pleców
Marznę każdej nocy
mam przecież taką cienką skórę
Pewnego dnia obudzisz się samotny
przy Królowej Śniegu
|
| -------------------------------
|
|
| -------------------------------
|
Przestałam wychodzić na ulicę
Mogłabym zobaczyć ciebie
Moje ciało krzyknęło
kiedy wczoraj dostrzegłam
twój profil z inną kobietą
I ulga słodka -
to nie twoje oczy
Jeszcze tym razem
to nie ty
Szukam ciebie
w kinie
w parku
na chodniku
Nie chcę spotkać ciebie
w kinie
w parku
na chodniku
Odejdę od ciebie
Życie bez ciebie
jest łatwiejsze
niż zazdrość o ciebie
|
| -------------------------------
|
Słowa
kamieniem upadły
na moje stopy
że to nie miłość
że to błąd
że przepraszasz
Zbiegłeś ze schodów
jak ćma rozbiłam się
o zatrzaskiwane drzwi
|
| -------------------------------
|
Wyrzeźbiłeś mnie uczuciem
jak nożem
Jednego dnia rękę
drugiego dnia brzuch
trzeciego dnia usta
Na podłodze został
kawałek odciętego serca
|
| -------------------------------
|

|
| -------------------------------
|
A kiedy już pozwolimy
aby blask gwiazd całkiem
przeciekł nam przez dłonie
odwrócimy się plecami
obojętni, zamyśleni
i pójdziemy w swoją stronę
omamieni marzeniami
szukać celu w samotności
który wsiąka pod stopami
dwojga co się obawiali
choć na chwilę złączyć dłonie
i przytrzymać nieba garść
|
| -------------------------------
|
Pochylasz mnie do przodu
obejmujesz w talii
w bramie twoich dłoni
pierwszy krok jest łatwy
Pochylasz mnie do przodu
zginasz mocniej w talii
w twardej rąk obręczy
z ziemią trudno walczyć
|
| -------------------------------
|
Gdybym umiała
rozciągnąć się
jakbym była z gumy
wyciągnęłabym do ciebie
wydłużone ręce
pokonując dzielącą nas
coraz większą przestrzeń
|
| -------------------------------
|
Odeszły już dni
kiedy w Twoich oczach
najpełniej widziałam siebie
Ostatnio wspólne zdjęcia
spadają ze ścian
pęka kruchy stół
Jeszcze widać nasze odbicia
zbliżone w zaśniedziałym lustrze
Mówiłeś że zawsze za mną będziesz stać
tylko czemu teraz stoisz tak daleko
|
| -------------------------------
|
Tam gdzie mnie dotknąłeś
Nadal czuję chłód
Twoje ręce od dawna już
zimne są jak lód
|
| -------------------------------
|
Opowieści są nietrwałe
Ścierają się w kolizji dni
usychają włożone pomiędzy godziny
nikną z nadchodzącym brzaskiem
Są domy z których powoli odchodzą historie,
po cichu, bez pożegnań,
zamierają w pół słowa, gasną
W przeczuciu nadchodzącej straty
ona szyje czerwone zasłony
zamyka drzwi, zakrywa okna
Cisza coraz gęstsza ściele się po dywanie
wciska w szpary między deskami
zasnuwa szarym nalotem lustro
Ona łamie paznokcie
szorując znikające podłogi
Na stole stawia czerwone maki
Coraz mniej wyraźna jego postać
na rodzinnym zdjęciu
Twarz rozmywa się, blaknie odcień skóry
Ona kupuje czerwone buty
z wysokimi obcasami
Pewnego dnia
szklanka wypadnie z ogłuszonej ręki
szkło rozbiegnie się po podłodze
Nie będzie słychać trzasku
Po wspólnej historii
zostaną tylko nikłe ślady:
na deskach szkło i krwi trzy barwne plamy
|
|
|