We mnie nic
tylko skóra
koniuszki nerwów
wbijają się głęboko
w gęstą ciemność
Siedzę
i nikt nie wie
że w środku nie
serce i krew i płuca
tylko ta
ściśnięta czerń
tętniąca zbita przestrzeń
I tak chodzę
z kosmosem w środku
a czasami czuję
że go za dużo
przewraca się
kotłuje
wybrzusza skórę
Gdyby nie wytrzymała
i pękła
sprężona przestrzeń
wśród huku eksplozji
wyrwałaby się do góry
i wtedy powstałby
zupełnie nowy
wszechświat
|
| -------------------------------
|
W moim pokoju
pojawia się
coraz więcej aniołów
Pierwszy
zajął miejsce nad łóżkiem
by swobodnie dbać o
pozytywne rozpatrzenie
spraw sercowych
Drugiego
przyniósł mi przyjaciel
Miał przyganiać szczęście
przez cały następny rok
Trzeci
wystawiony na sprzedaż
uśmiechał się znacząco
pewnego szarego dnia
Moje trzy anioły
w stanie głębokiej przyjaźni
schodzą co wieczór
do najbliższego baru
Zaniedbując obowiązki
|
| -------------------------------
|
|
| -------------------------------
|
Stoję na Twojej dłoni
patrzę na tkankę dachów
w dole miasto w szale nocy
wybrzusza się
pulsuje
wzrasta
Tłoczą ruch ulice
i w oknach skrzą się światła
za każdym światłem człowiek
Stoję na dachu świata
życie toczy się w dole
|
| -------------------------------
|
Pod cienką warstwą mojej skóry
coraz wyraźniej prześwieca
konstrukcja żył i tętnic
Błękitni zdrajcy równą kreską
wskazują szlak tajemny
Wszystkie drogi
prowadzą do serca
Wystarczy objąć dłonią
Szarpnąć
|
| -------------------------------
|
Lato. Połowa lipca
Ulice w mieście
przygniatają wydychanym żarem
kurz ciężko osiada na stopach
Otwieram szeroko dłonie
i twarzą szukam słońca
Zachłannie
W pośpiechu
Te letnie wyprzedaże
i pierwsze kruche liście
ulotny zapach lęku
mrocznego przeczucia
Coś się właśnie kończy
choć wcale się nie zaczęło
|
| -------------------------------
|
Miasto mgłą się okryło
uciekło przed wzrokiem przechodniów
w ciężki mroczny bezmiar
Widzę tylko rzeczy najbliższe
sąsiednie drzewo
dwa przęsła mostu
rozjaśnione lampą okno
Nie ma nic nade mną
nie widać gwiazd
żadnego blasku
Nie ma głębi rzeki w dole
pustej przestrzeni
ciemnego strachu
Jest tylko Tutaj
jest tylko Teraz
odwieczne Zawsze
I tylko nocą na rynku
wąską jasną ścieżką
przejdę z Sukiennic
po blasku reflektora
prosto na Wieżę Mariacką
|
| -------------------------------
|
Ballada o bezdomnych aniołach
Po ulicach krążą
bezdomne anioły
Nie patrzą na bok
nie fruną do góry
Niepotrzebne
Całkiem zapomniane
w kalejdoskopie przyjemnych wrażeń
Po co ludziom anioły
kiedy mogą zrobić wszystko
kimkolwiek chcą się stać
podjąć każde wyzwanie
z własnych słabości się śmiać
Anioły o pustych oczach
poruszają się powoli
jednostajne snują dni
Czasem lekko odwracają głowę
i unoszą się do góry
zasłuchane w prostą melodię
życzeń szczęścia usłyszanych od
całkiem obcej w tramwaju osoby
Zadziwione ciepłym gestem
wyciągniętej do kogoś
potrzebującego dłoni
Aniołom trudno poruszać się
w przypadkowym tłumie
Szeptać dobre słowa
w huraganie miasta
Jak mamy dostrzec gwiezdny blask
gdy zaraz obok migają światła
uwierzyć w pomoc cichej istoty
gdy na wyciągnięcie ręki
wolno płynie cały świat
Zobacz - na rogu ulicy stoi
człowiek ze skrzydłami pod pachą
człowiek, który stojąc śni
Zgubiłam swojego anioła
i teraz trudno mi zasnąć
Każdej nocy tulę się do ściany
a obok łóżka gromadzą się wilki
Nocą samotność uderza najmocniej
Czasem na ulicy zwalniam
i zaglądam ludziom w oczy
szukając skrawków nieba
Może w cieniu dłoni
mojego dobrego anioła
znalazłabym zapomniany spokój
Może umiałabym odkryć
własne miejsce
w gęstniejącym mroku
|
| -------------------------------
|
Miejsca z których odeszły anioły
Są takie miejsca w mieście
- miejsca z których odeszły anioły
zaułki ciszy, domy bez duszy
Tam ściany przewrócone, drzwi wyrwane,
okna zamurowane
Kopce gruzu zamiast stosu marzeń
Zaglądam takim miejscom w oczy
Tyle kiedyś kryły zdarzeń,
tyle radości, wzruszeń, rozpaczy
ktoś krzyczał coś, ktoś szeptał
śmiech i płacz biegły korytarzami
A teraz cisza kruszy porzucone ściany
Dokąd odchodzą anioły
gdy ich miejsca umierają,
w którą idą stronę,
jaki cel przed sobą mają?
Anioły z połamanymi skrzydłami
skulonymi ramionami
Czy wymykają się po cichu nocą
omijając skrzypiące podłogi
chyłkiem, zawstydzone
że ich miejsce powoli umiera?
A może stoją obok, przysypane liśćmi,
z pajęczyną między włosami
schnąc i krusząc się - jak tynk
opadający płatami ze ściany
Na wpół umarłe, nieme, zbolałe
Co dzieje się z taki aniołami?
|
| -------------------------------
|
Pytania sprawdzające
Czy potrafisz stanąć na łące
w pełnym słońcu dnia
wyciągnąć na bok ręce
szeroko, zachłannym gestem
otworzyć dłonie by przyjąć
cały świata czar
(zastanów się nad tym dobrze)
Czy spróbowałaś kiedyś
wejść na zielone wzgórze
na szczycie wznieść ręce wysoko
wyprostowane, swobodne
dotknąć palcami gwiazd
(to wcale nie takie proste)
Rozłóż ręce - szeroko
sięgnij nimi - wysoko
czerp ze zdarzeń
idź do marzeń
|
| |