|
|
Czerwonym lakierem pomalowa³am
paznokcie moich ma³ych stóp
Sukienk± odkry³am ca³± têczê cia³a
I aby byæ bli¿ej Ciebie
w³o¿y³am buty na wysokich obcasach
U¶miechn±³ siê ch³opak jad±cy na rowerze
I ptak rado¶nie zamacha³ skrzyd³ami
A Ty dalej patrzy³e¶ w gwiazdy
Stanê³am obok Ciebie
Mo¿e poczujesz s³odki zapach ziemi
|
| -------------------------------
|
S³owo
Wszyscy je posiadamy
lecz tak niewielu z nas
potrafi daæ je innym
S³owo
Wszyscy na nie czekamy
lecz tak niewielu z nas
potrafi stwarzaæ ¶wiat
Stojê
podmuchem wiatru otulona -
Przewijam ciszê
|
| -------------------------------
|
Mam g³adk± skórê
ciep³±, miêkk±,
Stworzon± dla dotyku
Mam czerwone usta
pragn±ce poca³unków
Jestem kobiet±
niedokoñczon± czê¶ci±
Czekaj±c± na s³owo
by staæ siê
|
| -------------------------------
|
szukam ciê
pragnê ciê
ci±gle pusto
ci±gle czego¶ brak
czasu coraz mniej
ju¿ tylko pó³
æwiartka
co¶ siê koñczy
ciebie ci±gle brak
|
| -------------------------------
|
U¶piona
bezkszta³tna
dr¿±ca
czekam
ja - ziemia niczyja
ja - przestrzeñ
|
| |
|
|
|
W studni g³êbokiej
szukam Ciê
bior±c za niebo
s³abe echo gwiazd
Krzyk nie przynosi ulgi
obija siê o ciasne ¶ciany
I wraca raz po raz
silniejszy
zap³akany
|
| -------------------------------
|
Kiedy Ciê nie ma
oczy rêce usta
prosz± -
B±d¼
|
| -------------------------------
|
Lekko biegam ulicami mego miasta
Niebo ci±gle niebieskie
przez niebieskie okulary
Sukienk± uwodzê wiatr
i wszystkie codzienno¶ci
Nie pragnê - nie dostajê
Nie czekam - i nie têskniê
Nie szukam - po co traciæ czas
I tylko wk³adam ka¿dej nocy
Ró¿owe zatyczki do uszu
¯eby nie s³yszeæ przez sen
Dr¿±cego krzyku samotno¶ci
|
| -------------------------------
|
Przezroczyste cia³o
Nieruchome
W przestrzeni gwiazd
na nitkach w³osów zawieszone
Na pocz±tek
nazwij mnie
s³owem
|
| -------------------------------
|
Bojê siê
¿e Ciebie nie znajdê
¿e przejdziesz obok
a ja nie¶wiadoma
nawet nie spojrzê
w Twoj± twarz
Bojê siê
zagl±dam napotkanym w oczy
mo¿e to Ty
|
| -------------------------------
|
Historia jedna z wielu
Przypadkowe spotkanie
w przypadkowym miejscu
¯adnych sensacyjnych w±tków
Nie uderzy³ piorun
Nikt nikogo nie wydar³
z ¿adnych niebezpieczeñstw
Nie zabrzmia³ ¶piew anieli
ani nawet skowronka
Na niebie nie b³ysnê³y
¿adne fajerwerki.
A jednak co¶ siê sta³o
tak bardzo przypadkiem
jak tylko przypadkowy potrafi byæ przypadek
Niewinny dotyk
mu¶niêcie palców
spojrzenie w oczy
Zdziwienie i niezrêczno¶æ
Bo - co w³a¶ciwie?
I czy na pewno co¶,
a mo¿e w³a¶nie nic
Wir my¶li, nienazwanych uczuæ
Czy to tylko w tej chwili,
a mo¿e trochê d³u¿ej?
Ma znaczenie czy nie ma?
Przesz³o ju¿, minê³o,
czy jeszcze jutro wróci?
Jedno proste zdarzenie
ca³kiem niewinny dotyk,
a tyle niepewno¶ci,
jeszcze ukrytych uczuæ
A potem to pytanie,
d¼wiêcz±ce ci±gle w duszy:
je¶li nie sta³o siê,
co mog³o siê staæ
mo¿e po prostu staæ siê nie mia³o?
A je¶li jednak mia³o,
poniewa¿ w³a¶nie mog³o
czy nie jeste¶my winni
zaprzepaszczenia mo¿liwo¶ci?
|
|
|
|
|
|
|